Od pomysłu do wizy [#2]: Nasz wybór wizy i zasady przyznawania

Jaką wizę wybrać?

Jest to szerokie zagadnienie. Rodzajów wiz jest baaaardzo dużo. Sami możecie sprawdzić je na stronie http://www.immi.gov.au/visas/pages/find-a-visa.aspx

Ponieważ nie pracuję w urzędzie emigracyjnym w Australii nie będę się wypowiadać na temat wszystkich wiz, gdyż nie posiadam takiej wiedzy.

Opiszę wizy, które my aktualnie posiadamy przebywając w Australii.

Jak pewnie już wiecie osoba, która pragnie wyjechać do Australii musi posiadać wizę. Oczywiście możecie wjechać na Antypody na wizie turystycznej, proces aplikacji jest bardzo szybki i prosty, gdyż wszystko załatwiane jest przez Internet. Jednak posiadając wizę turystyczną nie możecie pracować. Takie jest prawo. Takie rozwiązanie nie było wystarczające dla nas, dlatego też odrzuciliśmy taką opcję wyjazdu już na samym początku.

Kiedy my zaczęliśmy się intensywnie interesować tematem wiz i wyjazdu, a był to maj 2014 , nie było jeszcze w Polsce aktywnego programu Work and Holiday. Jest to świetna okazja dla tych, którzy nie ukończyli jeszcze 31 lat, ale mają już skończone 18. Posiadając tę wizę, możecie pracować legalnie oraz podróżować. Jak dla mnie najlepsza opcja. Oczywiście są różne obostrzenia, ale tutaj też dokładnie nie jestem w stanie doradzić, ponieważ my takiej wizy niestety nie mamy więc szczegółów nie znam. Dla zainteresowanych podaje link z informacjami: http://www.australia.pl/wsawpolski/Visas_and_Migration.html

Jaki był nasz wybór?

My wybraliśmy wizę studencką. Myślę, że najpopularniejszą, gdyż mimo wszystko najprościej ją dostać.

Każdy z nas, niezależnie od górnej granicy wieku (musi mieć skończone 18 lat) może być w Australii studentem. Zasady są proste: podczas twojego pobytu tutaj musisz się uczyć. Kiedy skończysz studia lub college musisz opuścić kraj. W praktyce wygląda to tak, że ludzie wybierają różne kursy, które de facto są tylko po to, żeby móc mieszkać w Australii. Oczywiście jeśli dysponujesz sporą gotówką możesz tutaj studiować na uniwersytecie kierunek, który Cię interesuje i jestem pewna, ze jest to inwestycja, która w przyszłości z pewnością się opłaci. Studia za granica w obcym języku są dużym wyzwaniem i myślę, że wiele znaczą w polskiej rzeczywistości.

Niestety jest to bardzo kosztowne, dlatego zdecydowana większość wybiera kursy w college. Asortyment szkół i kierunków jest bardzo szeroki. W zależności od zasobności portfela możesz kupić kurs trwający kilka miesięcy rok lub dłużej. W Australii mamy dwa typy collegów: można wybrać naukę języka angielskiego lub kursy zawodowe. Te drugie są zdecydowanie tańsze.

O szkołach, kursach i zasadach opowiem szczegółowo w oddzielnym poście.

Zasady przyznania nam wiz

O wizę studencką aplikuje się on–line, wniosek wysyłany jest do Berlina. Wystarczy wybrać szkołę, kurs i zapłacić zaliczkę, następnie otrzymuje się potwierdzenie, że jest się zapisanym na dany kurs. Ten papier wraz z wyciągiem bankowym na którym widnieje suma, która jest wymagana przez rząd Australii oraz dowodem wpłaty za wizę, ubezpieczenie i kurs wysyłamy do ambasady w Berlinie. Odpowiedź otrzymujemy w ciągu dwóch tygodni. Przeważnie z pozytywnym skutkiem. Posiadając tą wizę można pracować legalnie 20h/tydzień.

Ponieważ my korzystaliśmy z usług agencji, nie musieliśmy wysyłać tych dokumentów sami i wszystkie sprawy formalne załatwiała za nas agencja. Jest to wygodne i prostsze rozwiązanie szczególnie jeśli wyjeżdża się tak daleko i po raz pierwszy. Myślę, że dzięki pomocy agenta załatwiliśmy to sprawniej i bez zbędnych nerwów.

Pomoc agenta okazała się niezastąpiona, ponieważ my ubiegaliśmy się również o tzw. wizę „de facto” lub inaczejpartner visa„. Warunkiem tej wizy jest udowodnienie ważności i trwałości twojego związku. Ponieważ ja byłam głównym aplikantem o wizę studencką, Dominik jako aplikant o wizę „de facto” zyskiwał wszystkie warunki i przywileje mojej wizy. Czyli może również przybywać w Australii na czas, w którym ja się uczę. Może pracować 20h/tydzień, ale ważny atut tej wizy: nie musi się uczyć! Taki scenariusz był dla nas najbardziej odpowiedni finansowo i możliwy do realizacji.

Udowodnienie związku nie było w cale takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Dlatego jesteśmy wdzięczni naszej agentce, która po kolei informowała nas jakich dokumentów potrzebujemy i która pilnowała żeby wszystko było tak jak należy. Pokrótce potrzebowaliśmy: wspólną umowę najmu mieszkania ( przynajmniej dwuletnią), wspólne konto bankowe (też co najmniej dwuletnie), dowód zakupu wspólnych rzeczy np. raty, kredyty. Bilety lotnicze z wspólnych wyjazdów, zaproszenia, kartki świąteczne, zdjęcia, rachunki, wspólne karty członkowskie np. na siłownię, oraz zaświadczenia rodziny i znajomych potwierdzające autentyczność naszego związku. Mówiąc w skrócie, trzeba przedstawić ambasadzie, że trwa się w poważnym związku powyżej 12 miesięcy i jest to znajomość wróżąca długoletnią wspólną przyszłość :)

W momencie aplikacji, która odbyła się w grudniu 2014 roku byliśmy gotowi ze wszystkimi dokumentami, na decyzję czekaliśmy niecałe dwa tygodnie i była na szczęście pozytywna :D Dostaliśmy pozwolenie na pobyt w Australii do 20 kwietnia 2016. Zatem należało wyjechać jak najszybciej :)

Zachęcamy gorąco do zadawania pytań i komentarzy, gdyż wiem, że jest to jedno z najbardziej interesujących Was zagadnień.

Tylko w Australii: miś koala przyszedł pozwiedzać sobie izbę przyjęć w szpitalu [video]

Kamery monitoringu szpitala Hamilton w stanie Wiktoria w dniu 20 kwietnia uwieczniły bardzo nietypową wizytę. Gdy otworzyły się automatyczne drzwi do izby przyjęć, chwiejnym krokiem, ale bardzo pewnie, wszedł mały sympatyczny gość – miś koala. Niezauważony przez nikogo, rozpoczął sobie zwiedzanie ogólnie dostępnych pomieszczeń. Po pełnym obchodzie grzecznie opuścił szpitalną izbę tą samą drogą, którą przyszedł. No i jak tu nie lubić misia koala :]

A tak na Facebooku skomentował wydarzenie szpital:

You never know who’s going to stroll through the doors at the Hamilton Base Hospital. Our very own Blinky Bill pays a visit to the ED waiting room.

ANZAC DAY 25.04.2015

25 kwietnia 2015 był dla Australii ważnym dniem. Mianowicie świętowano 100- letnią rocznicę bitwy o Gallipoli, którą toczono od 25 kwietnia 1915 roku do 9 stycznia 1916. Była to największa operacja desantowa I wojny światowej.

W założeniu Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji miała ona być początkiem większej operacji mającej za zadanie zdobycie ówczesnego imperium Osmańskiego. Wojska Australii i Nowej Zelandii (ANZAC- Australian and New Zealand Army Corps) zostały wysłane na front jako armia Wielkiej Brytanii.

W efekcie operacja ta zakończyła się fiaskiem dla ANZAC, a zwycięstwem dla Turków.

Bliskie spotkanie z kangurami w Morisset Park

Dnia 18.04.2015 udało się nam w końcu zobaczyć kangury, żyjące na wolności :)

Pojechaliśmy do Morisset Park, który jest położony ok 114 km od Sydney w kierunku północno–zachodnim. Park jest położony na przedmieściach miasta Lake Macquarie w Nowej Południowej Walii na wschodnim półwyspie od miasta Morisset po zachodniej stronie jeziora Macquarie.

OD POMYSŁU DO WIZY [#1]: GDZIE SZUKAĆ INFORMACJI?

Gdzie szukać informacji?

Oczywiście Internet :) Zaczęliśmy od wertowania sieci i różnych forum. To dzięki takim forum można „poznać” osoby, które tutaj mieszkają i dowiedzieć się od nich najistotniejszych rzeczy. Również taką skarbnicą wiedzy jest oczywiście Facebook i różne grupy np.: Polacy W Australii – Polish People Living In Australia, które zrzeszają Polonię mieszkającą np. w Sydney lub innym mieście.

Ja nie ograniczyłam się tylko do Internetu, przełomowym momentem okazało się moje uczestnictwo w slajdowisku na temat Australii. W Krakowie slajdowiska są często organizowane, jest to świetna okazja zobaczyć cudowne miejsca, do których chcielibyśmy wyruszyć lub przynajmniej poczuć ich atmosferę. Slajdowiska to również doskonała okazja do porozmawiania z osobą, która spędziła tam kawałek swojego życia i jest wstanie podzielić się swoimi doświadczeniami i przekazać nam cenne informacje :)

Na takim właśnie spotkaniu poznałam dziewczynę Monikę, która była w Australii 7 miesięcy i która postanowiła się tam przenieść przynajmniej na jakiś czas. To była dla mnie przełomowa chwila. Poczułam się jakby Australia naprawdę była na wyciągnięcie ręki. Już wtedy tego wieczoru wiedziałam, że ja tam po prostu będę.

Na slajdowisku dowiedziałam się gdzie szukać pomocy jeśli chodzi o organizację naszego wyjazdu. Dostałam kontakt do dziewczyny, która pracuje w agencji, która z kolei pomaga w uzyskaniu wiz i emigracji do Australii. Napisałam mejla i tak cała machina ruszyła.