melbourne_australia-032

Melbourne – namiastka Europy w Australii [dzień 9 i 10]

Środa 28.10.2015, Czwartek 29.10.2015

Stolica Victorii uważana jest za najbardziej europejskie miasto w Australii. Możliwe, że z powodu tramwai, które kursują po mieście zamiast pociągów, ale szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia dlaczego:) Osobiście nie odnalazłam tam niczego przypominającego mi Europę. Wprawdzie udało nam się natrafić na słynne uliczki pełne graffiti, które stały się ikoną Melbourne oraz knajpki, które troszeczkę wpasowywały się w klimat Krakowa, ale do krakowskiego Kazimierza im daleko, oj bardzo.

Wszystko jest tu po prostu za nowe. Jak dla mnie zarówno Sydney jak i Melbourne to nowoczesne metropolie i nie można tych miast porównywać z Pragą czy Budapesztem. To zupełnie inne liga.

snorkeling_sydney_australia

Snorkeling – nasze nowe hobby

Australia to kraj dla lubiących naturę, mają ją tak cudowną, że aż żal z niej nie korzystać. W samym Sydney można wędrować, leżeć na plaży, uprawiać wszystkie sporty wodne, jeździć rowerem, na rolkach i wiele wiele innych. To co ja pokochałam w Sydney to to, że będąc w tym samym mieście, możesz poczuć się jak w jakimś tropikalnym miejscu na wakacjach. My często kiedy mieliśmy dzień wolny, wybieraliśmy albo nowe niezbadane miejsce jako cel naszej wędrówki albo gnaliśmy szybko na plażę ze sprzętem do snorkelingu i oddawaliśmy się radości podglądania podwodnego świata. Czuliśmy się, jakbyśmy byli zupełnie gdzie indziej, nie w mieście, ale na wakacjach:)

no_fuel

Outback: Paliwo rzecz święta!!! [dzień 8][2/2]

Jest taka zasada, że podróżując po Australii najważniejsze jest paliwo, a nie woda jakby się mogło wydawać. Otóż mając paliwo uda Ci się dojechać do miejsca gdzie znajdziesz wodę, ale bez paliwa nie pojedziesz nigdzie. Zgodzę się z tym w 100 procentach ponieważ mieliśmy tego gorzki przedsmak. Otóż wyjeżdżając z parku narodowego Cape Otway mieliśmy już paliwa jak kot napłakał. Nie zatankowaliśmy wcześniej do pełna kiedy była okazja, ponieważ Piotr stwierdził, że spokojnie wystarczy nam to co mamy do następnej stacji.

Wesołe refleksje

Wesołe refleksje po 13 miesiącach życia w Australii:)

Teraz kiedy jesteśmy już w Polsce, kiedy można powiedzieć, że wszystko jest już za nami… chyba łatwiej ocenić ten czas spędzony na Antypodach.

Postanowiłam, że napisze post, który będzie kontynuacją wpisu „smutne refleksje…„, gdyż wywołał on spore zainteresowanie i polemikę co niektórych osób.

Teraz z perspektywy 13 miesięcy spędzonych w samej Australii sprawa wygląda trochę inaczej, pewnie poniekąd z powodu, że część mnie pozostała w Australii i że po prostu jestem zauroczona tym krajem.

Postaram się być obiektywna w ocenie, gdybym jednak nie była wybaczcie:)