Koszty życia w Australii

Koszty życia w Australii na przykładzie Sydney

Jeżeli z jakiegoś powodu zainteresowaliście się wyjazdem do Australii, to z całą pewnością pierwszą rzeczą o którą zapytaliście „wujka” Google było „koszty życia w Australii” a za pewne później „koszty wyjazdu do Australii” :) Jeżeli nie to chyba nie jestem dobry w te klocki, w każdym bądź razie tak było w naszym przypadku.

Temat kosztu wyjazdu do Australii był już na naszym blogu poruszony, a szukanie informacji na ten temat nie da nikomu jednoznacznej odpowiedzi. Każdy do tego musi podejść indywidualnie.

Wracając do tematu. Po spędzeniu kilu godzin na czytaniu postów na różnych forach, informacji na stronach, jak i wypytywanie się znajomych osób przebywających w Australii, sądziłem że jestem w zupełności przygotowany i dobrze doinformowany. Niestety na miejscu okazało się, że jednak wiele rzeczy mi umknęło. Często nawet błahych, ale jednak istotnych podczas początkowego pobytu w Australii. Za taki przykład mogę podać operatora sieci komórkowej :)

Outback: Kata Tjuta i droga do Coober Pedy [dzień 5]

Sobota 24.10.2015

Dla mnie ten dzień jest z pewnością warty zapamiętania z wielu to powodów. Dla Dominika z kolei z powodu porannej pobudki, którą zarządziłam o 4:30 rano, nie żartuję:) Chciałam zobaczyć wschód słońca na oddalonych 30 km na zachód od Uluru, Kata Tjuta zwanych po ang. The Olgas. Od wielu znajomych słyszałam same superlatywy na ich temat, także po prostu musiałam je zobaczyć. Kata Tjuta co z języka aborygęńskiego oznacza „wiele głów” to grupa położonych blisko siebie co najmniej 30-stu okrągłych czerwonych skał wyrastających z pustyni. Podobnie jak Uluru Kata Tjuta liczą 550 milionów lat i są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco.

Outback: Uluru!! Welcome to Anangu land [Dzień 4]

23.10.2015 Piątek

Uluru!! UluUluru!! Tak właśnie Piotr wtorówał aborygeńskiemu zespołowi, którego płytę puszczał nam w aucie regularnie. Teraz wszyscy zaczęliśmy wspólnie śpiewać te słowa, bo teraz w końcu nabrały one znaczenia. Ta skała jest po prostu ogromna! Pełne słońce, niebo bezchmurne i niebieskie i ta wielka czerwona skała. Cudownie!

Ze względu na gorąc jaki panował tego dnia, na szlak staraliśmy się wyjść jak najwcześniej. Ale niestety tym razem sen wziął nad nami górę i zwlekliśmy się z łóżek dopiero po 8 rano. Na parkingu, który znajduje się centralnie przy Uluru byliśmy o godzinie 10.00, ale pomimo tego, słońce już porządnie przypiekało.

Outback: Kings Canyon i pierwsze vis-à-vis z Uluru [dzień 3]

22.10.2015 Czwartek

Wstaliśmy jeszcze przed wschodem słońca, żeby móc go podziwiać na tarasie widokowym jedząc śniadanie. Niestety tysiące much pomyślały podobnie jak my, dlatego do końca życia zapamiętam tą walkę o każdy kęs mojej kanapki i uważne cedzenie herbaty przez zęby. Od tego momentu wiedziałam, że siatka na muchy to najlepiej wydane $5 w moim życiu:)

Szybkie wymeldowanie z resortu i ruszyliśmy na szlak tzw. Rim Walk, który prowadził nas wzdłuż kanionu. Strażnicy parku narodowego Watarrka zalecali, aby ze względu na panujące wysokie temperatury pow. 36 stopni Celsjusza wyruszać na szlak najwcześniej jak jest to możliwe. Podobno po godz. 9 rano wejście na szlak było zamykane, ale czy tak faktycznie było, nie sprawdzałam.

Rim Walk okazał się bardzo przyjemnym szlakiem. 6 kilometrów pięknych widoków. Najpierw strome wejście na górę, a później już tylko spacer okrążający kanion i zejście na parking. Widoki zapierały dech w piersiach, było naprawdę wysoko i ze względu na bardzo silny wiatr, nie zbliżałam się zbytnio do krawędzi choć nie mówię, że kusiło:)

„The Wedding Cake Rock” czyli skała jak tort

Wycieczki w Sydney bez auta też mogą być ciekawe:) Oto jeden z przykładów jak aktywnie i przyjemnie można spędzić wolny dzień z dala od miejskiego zgiełku.

To co w Sydney lubię najbardziej to możliwość obcowania z przyrodą pomimo, że jest się wciąż w granicach miasta i nie chodzi mi tu o pięknie zadbane parki miejskie lecz o parki narodowe, których jest tu kilka.

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do Royal National Park. Moja koleżanka Haruka, którą poznałam w collegu, wraca niebawem do Japonii i chciałam zrobić jej niespodziankę i zorganizować jakąś ciekawą wycieczkę.